Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze: terminy dotrzymane, spotkania odbyte, uśmiech na rodzinnych zdjęciach. Ale wysoko funkcjonujący alkoholik płaci za tę fasadę wysoką cenę, której nikt nie widzi. To poranne lęki i wyrzuty sumienia, ciągłe liczenie, ile wypił wczoraj, kontrolowanie, czy nikt niczego nie zauważył. To ogromny wysiłek, by utrzymać pozory, który z czasem pochłania coraz więcej energii.
Alkoholizm wysokofunkcjonujący daje objawy, które łatwo zrzucić na karb zmęczenia czy stresu: problemy ze snem, rozdrażnienie, spadek koncentracji, wahania nastroju, coraz krótszy lont w relacjach z bliskimi. Wiele osób zauważa też, że przestaje cieszyć je to, co kiedyś sprawiało radość, a wolny czas bez alkoholu wydaje się pusty. Organizm również wystawia rachunek. Wątroba, serce czy układ nerwowy nie robią wyjątków dla ludzi sukcesu.
Najbardziej obciążające bywa jednak poczucie samotności i wstydu. Osoba, od której wszyscy oczekują siły, często nie potrafi przyznać, że potrzebuje pomocy, bo boi się utraty autorytetu lub pozycji. Dlatego w mojej pracy tak dużą wagę przykładam do anonimowości. Terapia to bezpieczne miejsce, w którym można wreszcie zdjąć maskę i bez oceniania przyjrzeć się temu, co naprawdę się dzieje.