Blog o uzależnieniach

Przecież nie piję pod sklepem” – najczęstsze mity, którymi karmi się HFA

„Przecież nie piję pod sklepem”, „piję tylko dobre wino”, „nigdy nie opuściłem dnia w pracy”, „mogę przestać, kiedy zechcę”. To zdania, które słyszę w gabinecie bardzo często. Mity o alkoholizmie są dla osób wysoko funkcjonujących szczególnie wygodne, bo pozwalają porównywać się do skrajnych przypadków i uspokajać sumienie. Skoro nie wyglądam jak „typowy alkoholik”, to przecież nie mam problemu.

Jednym z najbardziej szkodliwych przekonań jest to, że o uzależnieniu decyduje rodzaj alkoholu, jego cena albo miejsce picia. Tymczasem kluczowe jest coś innego: czy tracisz kontrolę nad ilością, czy pijesz mimo negatywnych konsekwencji i czy alkohol stał się sposobem na radzenie sobie z emocjami. Równie mylący jest mit, że skoro ktoś potrafi zrobić sobie kilka tygodni przerwy, to nie jest uzależniony. Okresy abstynencji, po których picie wraca z jeszcze większą siłą, to częsty element tej choroby.

Te przekonania nie biorą się ze złej woli. Chronią przed bolesną prawdą i wstydem, które w naszym społeczeństwie wciąż towarzyszą słowu „alkoholik”. Rozpoznanie własnych mitów to często pierwszy, bardzo ważny krok w terapii. Jeśli łapiesz się na tym, że coraz częściej tłumaczysz sobie lub innym swoje picie, to dobry moment, by porozmawiać z kimś, kto pomoże spojrzeć na sytuację bez oceniania.

Umów się na spotkanie z terapeutą